Kliknij aby oglądnąć

Dunajec Zakliczyn 50 – lecie; felieton byłego zawodnika Damiana Jarosza

Opublikowano: czwartek, 03, sierpień 2023 Kazimierz Dudzik

damianjaroszDunajec to rzeka mająca długość prawie 250 km. Jest prawym dopływem Wisły. Przepływa przez miejscowość w której spędziłem blisko 27 lat swojego życia. Jak że cechuje mnie postawa patriotyzmu lokalnego, to zawsze z dużym sentymentem myślę o Zakliczynie. Nie tyle myślę, co staram się w nim spędzać wolny czas, którego coraz mniej ;)  Dom rodzinny odwiedzam często i korzystając z gościnności mojej mamy i brata, mogę odnaleźć tam spokój. Pomimo wstępu nie będzie to felieton o geografii, ani genealogii – chciałem zacząć jakoś nieszablonowo – po prostu .. heh ;)


Jest kilka klubów piłkarskich których nazwa nawiązuję do tej rzeki, choćby nawet z tej racji, że przepływa przez daną miejscowość lub po prostu jest w bliskim położeniu. Dość wymienić Dunajec Nowy Sącz, Dunajec Zbylitowska Góra, Dunajec Zakliczyn czy Dunajec Mikołajowice. W dwóch z nich miałem okazję grać. Dlaczego o tym piszę? Ponieważ dwa te kluby obchodziły w tym roku swoje okrągłe jubileusze: Dunajec Zakliczyn – 50 lecie, Dunajec Mikołajowice - 100 lecie. Byłem nań gościem i kilka zdań się należy – honorowo ;)


Na potrzeby tego felietonu, skupię się na klubie z Zakliczyna.


Wszystkie etapy od trampkarza do seniora przeszedłem w Dunajcu Zakliczyn. Często będąc kapitanem drużyny. Z klubem tym miałem możliwość rywalizować w Małopolskiej Lidze Juniorów oraz grać na poziomie IV ligi. Co dla mnie piłkarza lig amatorskich jest wyjątkowym wspomnieniem i wyróżnieniem. Pamiętam stare trybuny, małą szatnię, smak oranżady i bilard z baru „Pod kępką” prowadzonego przez Panią Zofię Sobol. Wyjazdy na mecze spod „Mewki” prowadzonej przez Pana Jacka Soskę, następnie przez Waldka Sikorskiego. Widzę jak przez mgłę mecz Dunajca z Wisłą Kraków (wygrany 4:2), na których to zawodach byłem w roli bardzo, bardzo młodego kibica.


Idolami byli dla mnie bracia Malisz: Zbyszek silny, dobrze grający głową i szybki zawodnik oraz Łukasz bardziej techniczny. Nie mogę nie wspomnieć o Jacku Krzyżaku jego słynnej lewej nodze i nienagannej technice. Z czasem ten ostatni był moim trenerem, z biegiem lat stał się kolegą. Z postaci legendarnych jeśli chodzi o klub, to miałem przyjemność grać – w meczach oficjalnych - z Antonim Sobolem. Zawodnik przy którym wychowało się kilka pokoleń. Na dobrym poziomie grał na stoperze jeszcze… jakby napisać by zabrzmiało dobrze…. Po prostu grał długo ;). Szacunek. Dość wspomnieć o bramkarzu Mariuszu Smoleniu, który jawił się w moich oczach – dziecka - jak gość z innej galaktyki. Markowe dresy, obuwie, loki w tyle głowy. Na bramce niezastąpiony. Perła, talent. Nota bene jego trener Jerzy Soska w rozmowie ze mną na uroczystości stwierdził, że to co wyrabiał w bramce było niewiarygodne. Niejedna osoba go pamięta i twierdzi to samo. Wiemy, że świadomość i długi czas to dobre elementy do ubarwiania rzeczywistości. Jednak w tym przypadku nie ma o tym mowy. Byli też inni Pan Krzysiek Sobol strzelający technicznie karne i grający na środku pomocy (o ile mnie pamięć nie myli), Pan Marek Kiełbasa, bracia Nosek oraz wielu, wielu innych….Jako żywo pamiętam gdy wracałem ze szkoły podstawowej i zawsze sprawdzałem tablicę ogłoszeń przy starej krzyżówce (dziś rondzie), gdzie koło figurki była tablica ogłoszeń na której to zamieszczano informacje o meczu seniorów. Około czwartku można było się spodziewać plakatu i już człowiek wiedział czy mecz u siebie czy na wyjeździe. „Internetów” jeszcze wtedy nie było i przepływ informacji był nieco inny ;)


Z biegiem czasu obserwowałem rozwój tej drużyny, zarówno od strony sportowej, jak i infrastrukturalnej. Dość wspomnieć, że każdy z działaczy dołożył cegiełkę do tego co teraz Dunajec posiada. Czyli co? Obiekt jeden z najbardziej zadbanych w okolicy. Rozwinięte wszystkie sekcje w ramach poszczególnych kategorii wiekowych. Młodą, zdolną i ambitną drużynę seniorską, składającą się z wychowanków, która z powodzeniem rywalizuje na poziomie V ligi. Nadto wykształcona kadra szkoleniowa, dopełnia całości dobrze funkcjonującego klubu.


Uroczystość tej wyjątkowej rocznicy odbyła się w hali sportowej na kompleksach stadionu. Akademia zaczęła się od prezentacji, którą przedstawił były Burmistrz, Prezes i trener Jerzy Soska. Był to skrupulatnie przygotowany rys historyczny i wędrówka przez 50 lat istnienia klubu. Z niej to osoby zaproszone dowiedziały się wielu interesujących rzeczy. Ot, choćby to, że w 1977 roku Dunajec Zakliczyn miał dwie drużyny, o czym sam wcześniej nie wiedziałem. Organizatorzy dołożyli wszelkich starań, by zaproszeni goście byli godnie przyjęci. Ciepłe dania, wiejski stół, grill, napoje, ciasto – wszystko do dyspozycji osób zaproszonych. Nie obyło się bez potknięć: drobne problemy techniczne czy kiepska akustyka, ale są to detale względem uczty spotkania dawno niewidzianych i szanowanych przeze mnie ludzi w postaci trenerów, piłkarzy, działaczy.


Wielu osób nie było, jedni zakończyli już swój żywot, inni nie skorzystali z zaproszeń z powodów różnych, jeszcze inni nie zostali zaproszeni. Nie chcę być niczyim adwokatem, ale 50 lat to duży przedział czasu i siłą rzeczy niedopatrzenia względem braku informacji o jubileuszu zdarzyć się mogły. Sam na 40-lecie zaproszony nie zostałem i problemów z tym większych nie miałem, choć byłem kapitanem w ważnych dla klubu momentach. Z okazji 50-lecia ktoś sobie o mnie przypomniał i dobra jest ;) 


Reasumując, życzę kolejnych udanych Jubileuszy oraz sukcesów sportowych.

 

Tekst i foto: Damian Jarosz

Odsłony: 1353