Przejście do firmy KM-Net

olszser1

owywoz

nitus3

owgRozmowa z dominikaninem o. Wojciechem Gołaskim

 

O. Wojciech Gołaski OP jest dominikaninem, poznaniakiem, wychowankiem śp. o. Jana Góry. W Jamnej jest od dwóch lat i od początku jego tu pobytu, organizatorem mszy świętej w tradycyjnym rycie, bo jak mówi; o. Andrzej Chlewicki takie warunki, swobodę istnienia dał. Minął rok od czasu, gdy msza święta odprawiana w Jamnej w tradycyjnym rycie jest kompletna, to znaczy odbywa się z udziałem chorału.

 

Kazimierz Dudzik: Jak to się zaczęło na Jamnej ?

 

Wojciech Gołaski OP: Msza w rycie tradycyjnym (zwanym trydenckim), odbywa się w Jamnej od września 2015 roku, a msza święta z udziałem chorału gregoriańskiego po raz pierwszy odbyła się 27 listopada 2016 roku, w pierwszą niedzielę adwentu. Wtedy na mszę świętą na Jamną po raz pierwszy przyjechał kantor, był to Michał Malec. Z czasem udało się znaleźć najlepszych śpiewaków, którzy są „w zasięgu dojazdu do Jamnej”, czyli Scholę Cantorum Minorum Chosoviensis z Chorzowa. Porozumiałem się z szefem Scholi Sławomirem Witkowskim, który przyjeżdża na Jamną do tej chwili, a jeśli się zdarza, że inne wydarzenia nie pozwalają, to wtedy w zastępstwie przyjeżdżają inni, zresztą z różnych miejsc w Polsce, żeby zastąpić pana Sławomira Witkowskiego. Tym sposobem, nie było żadnej przerwy, zachowana jest ciągłość.

 

Kazimierz Dudzik: To nie jest tak, że skontaktował się Ojciec z Witkowskim i on powiedział, dobrze, to jestem na Jamnej. Musiały być jakieś wcześniejsze kontakty…

owojciech

 

Wojciech Gołaski OP: Tak się Opatrznościowo złożyło, że zanim przyjechałem na Jamną, miałem za sobą całe lata nawiązanych i owocujących kontaktów z całej Polski, z ludźmi, którzy tym się pasjonują, którzy jako zawodowi śpiewacy śpiewają chorał. To są ludzie profesjonalni, którzy studiują chorał, pasjonują się nim, są jego rzeczoznawcami i praktycznymi wykonawcami.

 

Kazimierz Dudzik: Nie powie ojciec, że przyjechał na Jamną i od razu przystąpił do realizacji swojej pasji….

 

Wojciech Gołaski OP: No właśnie tak. Tutaj na Jamnej doszedł do tego taki parametr, że ojciec Andrzej szerokim gestem swojego hojnego serca otworzył przestrzeń dla mszy świętej w rycie tradycyjnym, zawsze w święta o godzinie 16 – tej. Zresztą ojca Andrzeja miałem szczęście spotkać wcześniej niż nastąpiło moje przybycie na Jamną.

 

Kazimierz Dudzik: Tak, tamto pytanie to była lekka prowokacja. No więc jak ten jamneński matecznik mszy tradycyjnej zaczął się tworzyć ?

 

Wojciech Gołaski OP: Od pierwszej niedzieli mojego pobytu na Jamnej, jak już wspomniałem, miałem pod opieką te msze tradycyjne o 16 – tej. Stało się dla mnie jasne, że byłoby grzechem, gdybym jednego z drugim nie zestawić, tych moich kontaktów i tej życzliwości ojca Andrzeja i przez to nie wykorzystać szansy, którą Opatrzność daje, żeby te kontakty zaczęły również tutaj pracować.

 

Kazimierz Dudzik: Mamy więc dwa lata mszy tradycyjnej, w tym rok śpiewanej. Gdy tak Ojciec patrzy na uczestników mszy tradycyjnej, to kogo widzi ?

 

Wojciech Gołaski OP: Widzę wiernych z gminy Zakliczyn, ale nie tylko. Jamna ma taką specyfikę, którą nazwałbym duszpasterstwem przyjazdowym. To jest miejsce atrakcyjne, idealnie nadające się do spotkań plenerowych, do niedzielnych spacerów. Szczególnie jeśli mamy sezon letni, to wszystko przemawia za tym, żeby połączyć uczestnictwo we mszy świętej z wypoczynkiem na Jamnej.

 

Kazimierz Dudzik: Tak a propos, to nie jest współczesny paradoks patrząc na historię Dominikanów, że wierni przyjeżdżają do Dominikanów, a nie odwrotnie ? Dominikanie to przecież zakon kaznodziei wędrownych, którzy słynęli z tego, że przemierzali dziesiątki, setki kilometrów, żeby głosić słowo Boże.

 

Wojciech Gołaski OP: Zgadza się rzeczywiście. Nie spojrzałem na to z tego punktu widzenia, ale rzeczywiście można to uznać za współczesny, innowacyjny wariant odwróconego modelu dominikańskiego. Może dlatego, że współcześni ludzie nabrali mobilności.

 

Kazimierz Dudzik: Wróćmy do sedna naszej rozmowy. Jakie zasady przyświecają mszy śpiewanej w rycie tradycyjnym ?

 

Wojciech Gołaski OP: Są cztery główne zasady. Pierwsza z nich niestety została zapomniana, a mówi ona o tym, że Panu Bogu należy dawać to co najlepsze. To jest cecha szczerego, prawdziwego kultu. Bóg to jest Bóg i nie może dostawać drugiego, czy trzeciego sortu, tylko najlepsze co mamy. To jest racja, która przemawia za chorałem, bo to jest najwyższa sztuka wykonywana przez najlepszych śpiewaków. To jest pierwsza zasada, którą zastosowaliśmy na Jamnej. Druga zasada brzmi, że własnym i właściwym miejscem chorału, w którym on jest najbardziej u siebie i jest najbardziej sobą, jest liturgia – chorał jest to śpiew modlitewny i jest to oficjalny śpiew Kościoła. Konstytucja Soborowa ostatniego Soboru o liturgii brzmi jasno: Kościół uznaje śpiew gregoriański za własny śpiew liturgii rzymskiej. Śpiew, który wśród innych równych powinien otrzymać miejsce pierwsze. To jest właściwy paradoks, żeby nie nazwać tego kataklizmem naszych czasów, że z chwilą, gdy te słowa stały się prawem kościelnym najwyższej rangi, praktyka poszła dokładnie w odwrotnym kierunku.

 

Kazimierz Dudzik: To „odwracanie” praktyki wcale łatwo nie idzie….

 

Wojciech Gołaski OP: My sobie zdajemy z tego doskonale sprawę, że to co robimy, to jest mały, mikroskopijny wycinek w panującej rzeczywistości. My mamy do czynienia z katastrofą! Top nie jest za duże słowo.

 

Kazimierz Dudzik: Może nie za duże, ale mocne.

 

Wojciech Gołaski OP: Tak, ale jest to słowo, które nazywa rzecz po imieniu. Nie jest to słowo przesadne, dlatego że mówimy o naszym własnym śpiewie, mówimy o własnym śpiewie liturgii rzymskiej. Dzisiaj możemy całe życie przeżyć w Kościele, regularnie uczestnicząc w praktykach, mszach i ani razu nie usłyszeć chorału! To jest najbardziej prawdopodobne, co może spotkać dzisiaj chrzczonych katolików.

 

Kazimierz Dudzik: Nie sposób temu zaprzeczyć, więc tym bardziej należy wyjaśnić czytelnikom Zakliczyninfo o co chodzi z tą mszą śpiewaną…

 

Wojciech Gołaski OP: Chorał to jest część liturgii, to nie jest oprawa muzyczna mszy świętej. Chorał jest śpiewany z oficjalnych, kościelnych ksiąg. Na tym polega msza święta śpiewana, że kantor śpiewa, ma taki obowiązek, śpiewać te same słowa, które kapłan wypowiada przy ołtarzu. Te słowa, to są słowa liturgii na ten konkretny, a nie na inny dzień. Tu nie ma dylematu jakie śpiewy mamy śpiewać, co by tu dobrać, bo z ksiąg liturgicznych wynika, jakie śpiewy przypadają na ten dzień.

 

Kazimierz Dudzik: …czyli źródłem śpiewu jest liturgia….Myślę, że wyjaśniliśmy czytelnikom to co wynika z drugiej zasady.

 

Wojciech Gołaski OP: Tak jest! Teraz trzecia zasada wynikająca z drugiej w linii prostej, a mianowicie, że śpiewanie chorału nie może być wydarzeniem jednorazowym, jak to się teraz nazywa, takim eventem. To nie może być takie wielkie jednorazowe wydarzenie, a potem nic. Tak jak liturgia powraca, jest stale obecna, towarzyszy życiu w cyklicznym rytmie, w odpowiednich odstępach czasu, to to samo dotyczy chorału. To sobie postawiliśmy za cel, żeby chorał był obecny na Jamnej w regularnym rytmie; zawsze w niedzielę i święta.

 

Kazimierz Dudzik: Mówimy o kwestiach duchowych, ale nie sposób nie zapytać o sprawach przyziemnych, materialnych ?

 

Wojciech Gołaski OP: To jest ta ostatnia, czwarta zasada, która związana jest z pierwszą, czyli, że Panu Bogu należy dawać to co najlepsze. Nie da się tego osiągnąć inaczej, aniżeli przedstawiając zawodowym śpiewakom ofertę zawodową. To też jest dzisiaj zapomniane - chorał gregoriański,  jest śpiewem kunsztownym i modlitewnym w stu procentach, taki, który ma wyrazić całą pełnię duszy; naszą prawdę o nas, prawdę o Bogu, prawdę o naszej relacji do Pana Boga, tego co od Niego potrzebujemy i tego co Pan Bóg w odpowiedzi chce nam dać i ofiarę Pana Jezusa, czyli treść mszy świętej. To jest logiczna, prosta zależność, że nie będziemy mieć chorału, jeśli nie zwrócimy się do śpiewaków z ofertą zawodową. To jest odpowiedź na pytanie dlaczego chorałów nie ma. Nie ma, bo o tej czwartej prawdzie zapomniano.

 

Kazimierz Dudzik: To jest bardzo istotna zasada odnosząca się również do sfery szeroko rozumianej kultury. W wielu kręgach panuje przekonanie, że kultura nic nie kosztuje. Ktoś wyjdzie, zaśpiewa, coś powie i po co za to płacić.

 

Wojciech Gołaski OP: Tak. Czasem jest to wynikiem braku realizmu. Człowiek to nie tylko dusza; człowiek to dusza i ciało.

 

Kazimierz Dudzik: Taki istotny wniosek nam się pojawia, który można zawrzeć w stwierdzeniu, że jeśli oczekujemy czegoś dla ducha na wysokim poziomie, to nie może to być za darmo.

 

Wojciech Gołaski OP: Dokładnie tak. Nie może być tak, że zapominamy o ciele, że śpiewak będzie żył powietrzem. Na szczęście tu u nas na Jamnej wielu przyszło z pomocą, bo Dominikanów nie stać na to, aby opłacać śpiewaków. Ja patrzę na to jak na rodzaj cudu. Naprawdę! To że chorał przetrwał, że śpiewacy zostali zatrudnieni, że nie mamy wobec nich żadnych długów, że za swój trud, za swoją służbę otrzymują godziwe, sprawiedliwe wynagrodzenie. To stało się możliwe dzięki hojności bardzo wielkiej liczby osób. Może to kogoś zdziwi, albo nie, ale jak przyglądam się w jaki sposób to się stało, w jaki sposób to przedsięwzięcie duchowe przyoblekło się w ciało, że tą główną część dla tego przedsięwzięcia dla ciała stanowią drobne datki wielu osób. Są oczywiście tacy darczyńcy, którzy nas ten cel przeznaczają większe datki, ale główną częścią tego budżetu są drobne, skromne datki pomnożone przez liczbę darczyńców.

 

Kazimierz Dudzik: Wypada mi po prostu pogratulować i życzyć wytrwałości na przyszłość.

 

Wojciech Gołaski OP: Patrząc na ten cud, że to się udało w krajobrazie zaniku chorału. Jeśli ktoś nie chce używać mocnych słów (katastrofy), nazwijmy to neutralnie – zanikiem – to się jaki jako niezwykłe błogosławieństwo, niezwykły cud i chcemy to jakoś uczcić. Teraz gdy przyszła pierwsza rocznica chorału na Jamnej liczona od pierwszej niedzieli adwentu ( w tamtym roku adwent zaczynał się 27 listopada), żeby się ucieszyć i za to Panu Bogu podziękować, na mszę świętą o 16 – tej na Jamnej zaprosiliśmy więcej kantorów. Po mszy świętej planujemy spotkanie z kantorami, żebyśmy mogli z nimi porozmawiać o chorale, o swoim podejściu do chorału, o śpiewaniu, o tym jak się z chorałem zetknęli. Rok śpiewali na Jamnej więc godzi się takie spotkanie zorganizować. Coś takiego zaplanowaliśmy za radości na Jamnej, bo to nie jest tak, że jest mnóstwo miejsc, gdzie coś takiego się dzieje.

 

Kazimierz Dudzik: Dziękując ojcu Wojciechowi za rozmowę, pozostaje mi namówić niezdecydowanych jeszcze do tego, aby zorganizowali sobie Państwo tak tą pierwsza niedzielę adwentu, by o godzinie 16 – tej przyjechać na mszę odprawianą w rycie tradycyjnym z chorałem, a po mszy pozostać na spotkaniu z kantorami i dowiedzieć się jeszcze więcej, niż to, co udało nam się opowiedzieć w tej rozmowie.

 

Wojciech Gołaski OP: Dziękuję bardzo i zapraszam na Jamną 3 grudnia, na godzinę 16 –tą.

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl