iza

Przejście do firmy KM-Net

olszser1

olszwywoz

nitus3

lpeJestem z natury legalistą i irytuje mnie polityczna nowomowa pod tytułem prekampania – nic takiego nie ma w obiegu prawnym, ale politycy potrafią wszystko zrobić, aby świat kręcił się wokół nich. Pan Prezydent RP Andrzej Duda na szczęście ogłosił datę eurowyborów w Polsce i nie musimy słuchać już o jakiś tam prekampaniach. Zgodnie z prawem wyborczym, ogłoszenie daty wyborów oznacza początek kampanii wyborczej, która (mimo prekampanijnych ruchów) jakoś tak żwawo nie wystartowała. W Polsce posłanki i posłów do Parlamentu Europejskiego wybierać będziemy 26 maja 2019 roku, czyli w ostatnim z możliwych dni wyborów w krajach Unii Europejskiej, bowiem te wybory wyznaczono na dni od 23 do 26 maja właśnie.

 

Po wyjściu z Unii Europejskiej Wielkiej Brytanii zmieni się liczebność Parlamentu Europejskiego, to znaczy zmniejszy się liczba posłów PE z 751 do 705. Dotąd Wielka Brytania miała 73 przedstawicieli w Europarlamencie, a więc kilkanaście mandatów po Brytyjczykach zostało do rozdzielenia pomiędzy kraje unijne. My zyskaliśmy jeden mandat i będziemy mogli wybrać 52 europosłów. Niemcy jak mieli 96 europosłów tak mieć będą, natomiast Francuzi i Hiszpanie dostali po 5 dodatkowych mandatów, a Włosi i Holendrzy po 3 dodatkowe mandaty, z kolei Irlandia mandaty dwa więcej niż dotąd. Po jednym mandacie obok Polski zyskuje jeszcze 8 państw członkowskich, reszta państwowych reprezentacji pod względem liczebnym pozostaje bez zmian.

 

Dlaczego to są szczególne wybory

 

Nie będę tutaj pisał, dlaczego warto wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego (niech robią to ci, którzy mają w tym swój osobisty interes), ale jako bądź co bądź politolog, chciałbym zwrócić uwagę na to, że tegoroczne, majowe eurowybory będą szczególnie ważne dla najbliższej przyszłości politycznej Unii Europejskiej, a kto wie czy nie Unii Europejskiej w takim stanie jaki znamy. Wszystkie znaki na ziemi wskazują na to, że świat wychodzi z modelu globalizacji neoliberalnej zmierzając w innym kierunku. Jakim ? Ponieważ nic mądrzejszego nie znalazłem, bo z pewnością przeoczyłem, to odniosę się do mojej pracy sprzed dekady z okładem. W mojej pracy pod tytułem "Globalizacja. Ogląd z perspektywy peryferyjnej" wymieniłem trzy kierunki zmian: reformizm, transformizm i negacjonizm. Obserwując to, co dzieje się obecnie w geopolityce, skłaniałbym się raczej ku temu, że świat podąża w kierunku reformizmu. 10 lat temu w pracy, którą przywołałem powyżej napisałem o panującym nurcie neoliberalnym m.in. tak: "Kraje takie jak Polska, poddane neoliberalnej terapii, ubezwłasnowolnione gospodarczo i finansowo, zdane są wyłącznie na kaprysy światowej koniunktury finansowej i gospodarczej /.../ Takie wydanie globalizacji nie jest atrakcyjną propozycją...". W rozdziale, w którym pisałem o reformiźmie znajdziecie takie zdania: "...pogląd reformistyczny zakłada, że obecne formy globalizacji są szkodliwe dla kultury, polityki, środowiska naturalnego i gospodarki /../ Reformiści twierdzą, że globalizację należy przekierować na lepszy tor, a wynika to z przekonania, że kapitalizm poprzez dokonanie nieodzownych reform może zmienić charakter z dzikiego, liberalnego na prospołeczny..." Nie chcę tutaj szczególnie się wymądrzać, ale w swojej analizie przeprowadzonej ponad 10 lat temu, trafnie przewidziałem obecny kształt polskiej sceny politycznej, zatem pozwolę sobie z satysfakcją odesłać Państwa do ostatniego cytatu z mojej pracy na potwierdzenie tego, co pisałem o PiS-ie wówczas i o twórcach tej formacji politycznej: "... Bracia Kaczyńscy bardzo wyraźnie dystansowali się od neoliberalnego modelu polityki. Zwracano uwagę na środowiska pokrzywdzone przez transformację, na moralność w działalności gospodarczej, na grupy społeczne w sposób bezzasadny uprzywilejowane. Zapowiedziano zwalczanie patologii gospodarczej oraz rozbicie układu polityczno-gospodarczego i jednocześnie edukację patriotyczna społeczeństwa, począwszy od szkół..."

Koniec cytatów. Każdy, kto uważnie obserwuje naszą rodzimą i europejską scenę polityczną wie, że zmiany następują, a obok takich krajów jak Polska, Węgry, Austria czy Włochy, do tego nurtu za sprawą prezydenta Donalda Trumpa dołączyły Stany Zjednoczone Ameryki, a to już nie jest takie sobie tam. Oczywiście nurt neoliberalny królujący obecnie w Brukseli i mający silne oparcie w elitach przede wszystkim niemieckich oraz francuskich, nie ma zamiaru oddać władzy bez walki, dlatego używa wszystkich dostępnych środków, aby do tego – z ich punktu widzenia – czarnego scenariusza nie dopuścić.

 

Jak wygląda polska scena polityczna

 

Polską scenę polityczną po 1989 roku zwykło się dzielić na część postkomunistyczną do której zaliczano wszystkie ugrupowania mające rodowód PRL-owski z SLD i PSL w rolach głównych oraz postsolidarnościową z ugrupowaniami wyrosłymi z "Solidarności" i szeroko rozumianej opozycji PRL-owskiej. Taki podział istniał mniej więcej do dekompozycji Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności w roku 2001. Z tych ugrupowań wyłoniły się Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska. Mniej więcej w tym to właśnie czasie w polskiej polityce skończył się okres tzw. postkomunizmu, gdzie główna oś rywalizacji przebiegała na linii postkomuniści - postsolidarnościowcy. Co prawda pierwszym symptom przyszłej linii rywalizacji politycznej w Polsce pojawił się w czerwcu 1992 roku, gdy upadł rząd (niedawno zmarłego) premiera Jana Olszewskiego. Wtedy to na przełomie maja i czerwca część liberalna obozu postsolidarnościowego wraz z prezydentem Lechem Wałęsą oraz postkomunistyczne SLD i PSL porozumiały się w celu odwołania rządu Olszewskiego. Pamiętam, jak po powstaniu PO i PiS i nieco później, kiedy to w obiegu medialnym pojawiły się głosy o możliwej koalicji POPiS-u, pewien znany profesor politologii powiedział mi mniej więcej to: "..Nie będzie nigdy żadnego POPiS-u, ani teraz, ani tym bardziej w przyszłości, bo PO i PiS to są najwięksi rywale polityczni, którzy nigdy się nie dogadają. To jest autentyczny podział, który zdominuje polską scenę polityczną na najbliższe dekady..." Jak pokazało życie, Pan profesor miał rację. Dziś tak naprawdę mamy w Polsce polityczny duopol, którego jeden element stanowią siły noeliberalne, zjednoczone w Koalicji Europejskiej, a drugi element stanowią reformiści skupieni wokół Prawa i Sprawiedliwości (albo jak kto woli w Zjednoczonej Prawicy). Ktoś zapyta: a co z Kukiz'15 i Wiosną Biedronia ? W pierwszym przypadku, czyli z ruchem zbudowanym wokół Pawła Kukiza mamy do czynienia z nurtem określanym w literaturze politologicznej mianem negacjonizmu, sami Kukizowcy z lubością przecież podkreślają, że są antysystemowcami. Taki nurt nawet przy tak ostrej polaryzacji sceny politycznej jaką obserwujemy w Polsce będzie mieć zawsze rację bytu. Pamiętamy przecież niedawne sukcesy ugrupowań antysystemowych Janusza Korwin – Mikkego. Co zaś tyczy się nowego tworu Roberta Biedronia, to czas pokaże czy to polityczna efemeryda (jak życzą sobie konkurenci), czy próba skupienia środowisk o poglądach socjalistycznych, którym bliskie są ideały transformistyczne. Ruchy transformistyczne mają tą charakterystyczną cechę, że na ogół występują przeciw uznanemu, tradycyjnemu porządkowi społecznemu, walcząc z własnymi wewnętrznymi hierarchiami opartymi na wieku, klasowej przynależności, państwie pochodzenia, kulturze płci czy rasie. Dotąd brak znaczącego zaplecza intelektualnego nie powodował w Polsce popularności idei transformistycznych. Czy Biedroniowi się uda przekonać do swojego projektu znaczącą część wyborców ? Czas pokaże.

 

Na kogo wskażą wyborcy

 

Najpewniej o tym przekonamy się w dniu wyborów 26 maja 2019 roku. Dotąd pełne listy kandydatów opublikowało Prawo i Sprawiedliwość. Koalicja Europejska zapowiada, że swoje listy pokaże w drugiej połowie marca. Pewnie też jakiś czas jeszcze poczekamy na listy Kukiz'15 i Wiosny. Nie ma wątpliwości że batalia o większość mandatów do Parlamentu Europejskiego rozegra się pomiędzy dwoma głównymi graczami na polskiej scenie politycznej.

 

 

Cdn.

 

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl | Zasady przetwarzania danych osobowych