Baner festiwalu

 

piknik Piknik rodzinny w Filipowicach planowany był od dawna. Zapisany w harmonogramie imprez gminnych u dyrektora Kazimierza Dudzika i kankanprzygotowywany przez wiele zaangażowanych osób. W wyniku tej owocnej współpracy powstały: występy artystyczne, specjalnie na tę okazję uszyte stroje i prezenty, wspaniałe wypieki, zarezerwowane plenerowe atrakcje, przywieziony sprzęt, przygotowane konkursy, zasponsorowane nagrody, umówione fryzjerki. Wszystko skrupulatnie zaplanowane i przygotowane do zrealizowania.

piknik malowany jest okDzień 24 maja z założenia miał być słoneczny i ciepły. W radosnej i swobodnej atmosferze po placu miały biegać rozbawione dzieci, a rozbrzmiewające dźwięki muzyki miały stwarzać przyjemny nastrój do relaksu i podkład dla artystów występujących na scenie. W oddali usłyszeć można by było śmiech dzieci bawiących się na dmuchanych atrakcjach, rżenie koników wożących maluchy, odgłosy zwierząt z mini zoo, gwar gości siedzących pod parasolami i częstujących się przygotowanymi smakołykami. Sielankę tę mógł burzyć jedynie warkot kładów i odgłos silnika kultowego autobusu.

Wymarzoną wizję zburzyła pogoda.

dla mamyNa darmo spoglądanie w niebo i wypatrywanie przebłysków słońca, czarowanie zaklęciami, przeglądanie prognoz pogody z nadzieją że jeszcze chwila i wszystko się odmieni. Niestety pogoda nie dopisała. zespól na pikniku Na szczęście tylko „ ona”. Pomimo zmiany planów, rezygnacji z niektórych atrakcji, braku komfortu, ciasnoty, pośpiechu w przedstawianiu występów impreza się odbyła, goście dopisali, hojni współorganizatorzy nie szczędzili pracy, zaangażowania i własnych środków. Bawiliśmy się super, bo była dobra wola, chęć działania i pokonania niepowodzeń. Przezwyciężyliśmy stres, przygnębienie i daliśmy radę w okrojonej wersji ugościć przybyłych.
dzxieci nas cenie I co z tego, że:
- nie było dmuchanej zjeżdżalni, kucyków i mini zoo od Państwa Salamonów,
w policyjnym wozie - dmuchanego zamku od SPON Bez Barier,
- trampoliny do Państwa Kalickich,
- autobusu od Pana Kazimierza Spiesznego,
- że słodycze i nagrody ze Starostwa Powiatowego, od Pani Ireny Kusion, Pana Józefa Wojtasa, Pana Zdzisława Olchawy, Pana Tomasza Damiana, Pań z Koła Gospodyń Wiejskich nie wszystkie od razu trafiły do dzieci,…ale trafiły,
-że lody od Pani Moniki Osuch i Iwony Bieniek – dotarły do łakomych ust i żołądków naszych dzieci dopiero w kolejnych dniach podczas obiadów szkolnych,
z policjantką na pikniku - że dziewczyny z Agroturystyki „U Lupy” nie miały okazji pokazać swojego talentu,
- że wspaniałe prezenty zaprojektowane i uszyte przez Małgosię Krupę i Ulę Mróz, wypieki przygotowane przez rodziców sprzedawane były gdzieś w kącie sali - przecież i tak się sprzedały,
- że nie mogło być wieczornej dyskoteki.
- przecież wyczesane fryzury dziewcząt tańczących przygotowane przez zawodowe fryzjerki z zakładu MK Studio Fryzur z Zakliczyna wytrzymały nie tylko deszcz, wiatr, ale nawet noc i sen , bo większość przyszła w nich jeszcze na drugi dzień do szkoły,

I co z tego ! Było super.

filipowiceOkazuje się że w deszczową pogodę i tak pamiętają o nas panowie: Kazimierz Dudzik, Stanisław Kusiak, Andrzej Szczepański reprezentujący prezesa SPON „Bez Barier” Jerzego Woźniaka, Tadeusz Drożdż, silni Strażacy, wspaniali Rodzice, nasze Dzieci i Uczniowie.
filipowice off roadBrakowało komuś słońca? Pewno, że tak! Głównie organizującym. Gdyby było słonecznie rzeczywistość okazałaby się dużo piękniejsza niż wymarzona wizja. Tak wiele atrakcji było przygotowane i tak wiele ludzi chciało pomóc, że to naprawdę byłby wspaniały piknik. Serdecznie dziękuję tym którzy chcieli dać coś od siebie i przeszkodziła im w tym pogoda. Może następnym razem się uda. Dziękuję również tym, którzy mimo braku pogody dzielnie wykonywali zadania – pracownikom Zespołu Szkoły Podstawowej i Przedszkola oraz Radzie Rodziców.

Iwona Gurgul

Kilka zdań od siebie muszę dodać. Nie jest wielką sztuką zorganizować imprezę, gdy wszystko, co zależy od organizatorów jest takie jak sobie wymyślimy i wymarzymy. Sztuką jest zorganizować coś fajnego, gdy nie wszystko układa się po myśli organizatorów i jest od nich niezależne, a zależne od tak zwanych czynników niezależnych – czyli głównie od pogody. W Filipowicach właśnie tak było; wszystko było dopięte na przysłowiowy ostatni guzik oprócz pogody. W takich razach zwraca się uwagę na sprawność, pomysłowość i serce organizatorów – żadnej z tych cech nie zabrakło i uczestnicy imprezy z pewnością to zauważyli i docenili. Pani Dyrektor wychodziła ze skóry i z pewnością straciła cały worek zdrowia, no to jak wszystkim w tej ładnie napisanej relacji podziękowała, to jak wielkie podziękowania należą się pani dyrektor Iwonie Gurgul ? Bardzo wielkie i dodam, że pewnie na przyszły rok pogoda będzie upalna – jak podczas pierwszych tegorocznych czerwcowych dni.

Kazimierz Dudzik

Przekaż 1% naszej organizacji

Partner zakliczyninfo

wizytówka

Archiwum

Rozlicz PIT Online z PITax.pl dla OPP.
Projekt realizujemy we współpracy z IWOP.


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.