fil

Przejście do firmy KM-Net

olszser1

olszwywoz

nitus3

jmazur10 listopada w hotelu „Łaziska” przy czchowskiej zaporze odbyło się jazzowe spotkanie z Jackiem Mazurem. Jacek co prawda w tym czasie był w Krakowie, ale to było prawie tak, jakby był wśród nas. Prawie robi różnicę, toteż Jacek napisał list, w którym zapewnił, że wróci na scenę i zagra na tym swoim legendarnym saksofonie z nawiązką. Tego się będziemy trzymać. Pamiętam czasy, gdy rodził się pomysł organizacji w Czchowie festiwalu jazzowego. Najpierw Marta Duda, która wszystko wie i z każdym jest na „ty”, zaaranżowała mi spotkanie z Jackiem z którym oczywiście była na „ty”. Potem z nieodżałowanym Jurkiem Pawlakiem, wielkim fanem jazzu i baszty czchowskiej coś tam wymyślaliśmy, że może by zrobić koncert okazjonalny JBBO z rodakiem z Czchowa w składzie.

 

Jurek to był taki „ptok” jak ja, a Jacek w Czchowie no to przecież „pniok” jak nikt. Tak się stało, że zaprzyjaźniliśmy się i tak już zostało, mimo że mnie poniosło, jak to „ptoka”, w inne rejony aktywności. Jacek z Jurkiem i dziewczynami z czchowskiego MOK-u, zaczęli robić jazzowy festiwal w Czchowie. Przy okazji festiwalu tradycją stała się zrzutka na renowację baszty, no bo przecież festiwal ma basztę w swoim tytule. Miło, że dziś po prawie dwóch dekadach o tym pamiętają i na festiwalowym portalu o początkach wspominają: „…należy wspomnieć o wspaniałym zespole osobowym, który rozpoczął i kontynuował to dzieło: Jacek Mazur, Kazimierz Dudzik, Agnieszka Karecka, Marta Duda, Jarosław Gurgul oraz cała ekipa Miejskiego Ośrodka Kultury Sportu i Rekreacji w Czchowie oraz Redakcja Czasu Czchowa. Nierozerwalnie z Baszta Jazz Festivalem związany był nieżyjący już Jerzy Pawlak, który z największą serdecznością i swoją życzliwością pomagał, towarzyszył i wspierał organizatorów przez dziewięć edycji.… ”

Baszta się ma dobrze, festiwal też, Jurek przeszedł do innego wymiaru, a wokół Jacka urosło grono miejscowej inteligencji i tej inteligencji, która przyfrunęła z zamiarem zakorzeniania się tu, jak Ewa Godlewska, Jurek Skarżyński czy Jan Jakub Należyty. Pewnie tak by nie było, gdyby nie zapał i energia Jacka i to jego umiłowanie do granic przyzwoitości czchowskiego gniazda. Teraz Jacek zmaga się z paskudną chorobą i nie ma zamiaru jej odpuszczać. Tak mi się wydaje, że takie spotkanie z Jackiem jak to w Łaziskach”, choć bez jego fizycznej obecności, to jakby zwrócenie Jackowi nieco tej energii, którą tak hojnie nas wszystkich obdarzył. Fajnie, że dyrektor MOKSiR Ela Ogiela wymyśliła to granie w „Łaziskach”. Fajnie, że Jackowo-jazzowa rodzina skrzyknęła się na hasło „Gramy jazz dla Jacka” , fajnie że gospodarze „Łazisk” – Maria i Zbyszek Rabiaszowie ani sekundy nie dali się zastanawiać gdzie to granie może być i fajnie że Leliwa Jazz Band oraz Jackowe JBBO zagrali dla Jacka i jego czchowsko – tarnowsko – krakowskiej rodziny jazzowej.

jacek jacek jacek
jacek jacek jacek
jacek jacek jacek
jacek jacek jacek

 

 

Partner zakliczyninfo

Archiwum


© Oficjalny Portal Internetowy Zakliczyńskiego Centrum Kultury w Zakliczynie. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Wykonanie: M. Papuga. Regulamin witryny www.zakliczyninfo.pl | Zasady przetwarzania danych osobowych